Strona główna | TechnikaDachowe detale

Dachowe detale

Dach, czyli zwieńczenie budynku, powinien nie tylko dobrze wyglądać, ale także być funkcjonalny. Wnikająca woda wyrządza w jego wnętrzu szkody, które wcale nie muszą być widoczne od razu. Wbrew powszechnemu mniemaniu, przed wodą wcale nie chroni zewnętrzne pokrycie, lecz warstwa krycia wstępnego, np. rozpięta membrana czy deskowanie z papą. Wymagane jest także umiejętne zaprojektowanie i wykonanie detali dachowych, zakończeń, połączeń, szczelin wentylacyjnych itd.

Dom, który zamienił się w straszny dwór

Rozpoznawanie, unikanie i usuwanie błędów popełnionych na dachu
Dach to ukoronowanie budowli. Posiadający wiele detali, nieraz skomplikowanych, ma za zadanie nie tylko zdobić, jak korona królewską głowę, ale także chronić, odprowadzać opady do przeznaczonych do tego urządzeń.

Laicy sądzą, że pokrycie dachowe musi być wodoszczelne. Lecz nie jest to prawda – ono musi być jedynie odporne na przenikanie wód opadowych, co czyni zasadniczą różnicę. Dach może pełnić swą funkcję jedynie jako połączenie widocznego pokrycia zewnętrznego i niewidocznego pokrycia wstępnego, leżącego poniżej.

Niezgodności z wymaganym stanem, braki mogą ograniczać funkcjonowanie dachu, niekiedy nawet po wielu latach od zaistnienia. Szkodę nie zawsze da się rozpoznać na pierwszy rzut oka i wymaga ona wyszkolonego oka doświadczonego fachowca.

Obowiązkiem rzeczoznawcy jest właśnie rozpoznawanie i ocena takich błędów.

Niewłaściwe połączenia paroizolacji
W budynku mieszkalnym z dachem pokrytym blachą cynkową pojawiły się plamy na stropie zakrytym płytami gipsowo-kartonowymi.

Przyczyna:
Niemożność przyklejenia folii paroizolacyjnej z PE do nieheblowanej belki.
Warunki istniejące:
  • pokrycie dachu pulpitowego z wielkoformatowych szarów cynkowych należy zaklasyfikować jako paroszczelne,
  • mieszkańcy szybko wprowadzili się do ledwo co wykończonego domu. Zawarte tynkach, wylewkach tysiące litrów wody parowały przez pierwsze miesiące i nasycały powietrze. Do tego doszła jeszcze para wodna powstająca wskutek zwykłego użytkowania domu. Stosunkowo niewielka przestrzeń ponad sufitem z płyt gk z wielkoformatowym ociepleniem z wełny mineralnej utworzyła bufor, w którym gromadziło się wznoszące się wilgotne powietrze. Przez niedokładnie przyklejoną paroiozolację para wodna dostawała się do termoizolacji, gdzie w górnej części ocieplenia wytrącała się z niej woda, nasączała je i wreszcie po całkowitym przesiąknięciu, zaczęła kapać do środka.

Ślady spływającej wody. Przyczyna: niedokładne (nieszczelne) przyklejenie paroizolacji do płatwi

Sposoby usunięcia szkód:
  • zerwanie płyt gk,
  • szczelne połączenie paroizolacji zarówno ze ścianami szczytowymi, jak i z nieheblowanymi belkami przy użyciu taśm klejących i listew dociskowych.
Komentarz:
Próby przyklejenia paroizolacji do nieheblowanej powierzchni drewnianej jakąkolwiek taśmą klejącą są z góry skazane na niepowodzenie.

Architekt niedokładnie wypełnił swe zobowiązania, projekt powinien zawierać schemat paroizolacji wraz z rozwiązaniami takich detali. Sprawa nadaje się do sądu.


Komin leżący na dachu

Stabilność komina
Po gwałtownych burzach ze zdziwieniem czytam informacje o uszkodzeniach kominów. Według mnie kominy wcale nie są uszkadzane przez burze, wina leży zupełnie gdzie indziej. Komin to niezależny element statyczny, który musi spełniać swoje funkcje i musi stać nawet wtedy, gdy całkowicie zniszczony zostanie sam budynek. Przypomnijmy sobie filmy, w których często widać samotnie sterczący komin, podczas gdy reszta budynku legła w gruzach. Tymczasem co my tu mamy… W przypadku opisywanym w naszym artykule mowa o nowym budynku jednorodzinnym, na którym lekki komin z elementów prefabrykowanych po prostu przewrócił się na dach. Jego wiek to 2–3 lata. Czy można tu mówić o szkodzie burzowej?


Widać, że przyczyną usterki był brak połączenia naddachowej części komina z trzonem


Obłożony, pokryty, zaniedbany – uszkodzony. Czy to też wina burzy?

Przyczyna:
  • poniżej poziomu pokrycia dachowego, między kształtkami umieszczono przekładkę z blachy ołowianej. Części komina nie zostały połączone, element stracił stabilność. Przyczyna przewrócenia się był jasny błąd wykonawczy.

Komentarz:
Argumentem przemawiającym za tym, że szkoda nie została spowodowana przez burzę jest także fakt, że dachówki leżące wokół komina nie były klamrowane (mimo, że powinny być dodatkowo mocowane, gdyż w strefie przykominowej działają większe siły ssące wiatru). Dachówka cementowa waży mniej niż 5 kg, ceramiczna jest jeszcze lżejsza. Burza zdolna przewrócić komin powinna by więc była porwać niezabezpieczone pokrycie z dachówek – a na dachu nie ma takich śladów.

Należy więc wykluczyć burzę jako przyczynę przewrócenia się murowanego komina.

Komin po raz drugi
Burza jest także często uznawana za przyczynę uszkodzeń okładzin kominów. Skutkiem tego jest wnikanie wody w konstrukcję, przeważnie od poziomej czapy.

Przyczyna:
  • brakujące lub nieodpowiednie, źle wykonane okładziny, brak pokrywy na kominie, zbyt krótkie elementy kryjące, ewent. zastosowanie mas uszczelniających. Nieszczelne połączenia między poszczególnymi elementami okładzin – woda wnika za okładzinę, drewniana konstrukcja rozmięka, gwoździe okładzin korodują – okładzina odpada od podłoża.

Woda wpływa przez betonową czapę, blachę, szczelinę pod okładziną


Efekt – poważne uszkodzenie konstrukcji spodniej, płytki łupkowe uległy przesunięciu, odpadają


Widoczne oznaki wnikania wody w ścianki komina. Okładzina jest tu niezbędna

Komentarz:
Drogę wnikania wód opadowych często można wyśledzić po pozostawionych przez nią na płytkach śladach. Inną przyczyną zawilgoceń może być zmiana ogrzewania.

Kominy zaprojektowane dla wysokich temperatur powstających przy spalaniu paliw kopalnych po zainstalowaniu niskoenergetycznych systemów ogrzewania nie są już w wystarczającym stanie rozgrzewane. Do przewodów kominowych często dostaje się też para wodna. Reaguje ona ze złogami siarki, pochodzącymi z sadzy po spalaniu kopalin, tworzy się kwas siarkowy i komin ulega rozsadzeniu od środka.

Zasmołowany komin
Jak wspomniałem, woda może wnikać przez spoiny między klinkierowymi cegłami także z powodu zmiany sposobu wykorzystywania komina. Oznakami tego jest mech porastający fugi.

Dochodzi jeszcze wymywanie fug, pęknięcia ścianek komina, odpadanie tynku, co razem połączone powoduje zniszczenie naddachowej części komina.

Połączenia i zakończenia pokrycia dachowego
Każdy dach ma gdzieś swój koniec. Najczęściej także w którymś miejscu musi zostać przebity. Przejścia takie wymagają szczególnej uwagi od projektanta i wykonawcy, ponieważ tu przeważnie zmienia się też materiał.

W porównaniu do krycia dachu (program obowiązkowy) wykonanie zakończeń i połączeń można określić jako program dowolny. Nie ma tu bowiem dokładnych przepisów dokładnie ustalających, co z czego ma być zrobione. Wiadomo, że dekarz będzie się starał, aby detal wykonać poprawnie i trwale. Szkopuł w tym, że dobre chęci nie zawsze wystarczą.


Za mały zakład, za długa blacha, nieumiejętne formowanie

Nie docenia się w tych miejscach wpływu promieni słonecznych, znaczenia termicznych zmian długości. Wciąż jeszcze obróbki z blachy wykonuje się z długich odcinków metalu, które nie tylko że rozszerzają się po nagrzaniu, to w dodatku nie są dokładnie uformowane i odstają od podłoża. Nie trzeba chyba mówić, jak łatwo wnika tam woda.

Współczynnik rozszerzalności ołowiu i innych metali jest stosunkowo wysoki. Przybijanie metalu do podłoża gwoździami czy mocowanie wkrętami sprawia, że blacha nie może swobodnie pracować i pęka.

Połączenie metalowych okładzin i rynien
Prefabrykowane metalowe elementy, w tym rynny dachowe, też ulegają rozszerzaniu termicznemu.


Zagięta, na sztywno połączona blacha – takie połączenie nie wytrzyma długo

Zasady techniki wymagają, aby elementy metalowe z ograniczonymi możliwościami rozszerzania się posiadały kompensatory. Ich brak oznacza zerwane spawy, pęknięcia, deformacje itd.

Komentarz:
  • należy uważać nie tylko na długość, ale i na sposób układania metalowych części,
  • mylnie sądzi się, że pokrycia z blachy są same w sobie na tyle szczelne, że nie wymagają dodatkowych zabezpieczeń. To błąd. Pod blachą powinno się stosować hydroizolację, nawet jeśli w zakładach znalazły się uszczelki (które z upływem lat parcieją). Nie chodzi tu jednak o samo uszczelnienie, lecz o jego mechaniczną ochronę – chyba że mamy do czynienia z połączeniami na rąbek. Uważać należy na wymiarowanie pokrycia. Metale rozszerzają się i kurczą we wszystkich kierunkach. Próby naprawiania nieszczelnych zakładów masami uszczelniającymi według mnie nie zdają egzaminu i wystarczają jedynie na krótko. W rynnach dachowych należy montować odpowiednie kompensatory wydłużeń i elementy dylatacyjne.

Awaryjne „doszczelnienie” dużej rynny – to nie jest rozwiązanie na stałe


Na dachach o niewielkim pochyleniu, tu ok. 9°, woda i śnieg bez więzach trudności przedostaną się przez zamki dachówek


Dodatkowe zabezpieczenie w postaci folii wstępnego krycia. Tu jest ono nieskuteczne, ponieważ nie jest ułożone szczelnie

Dodatkowe zabezpieczenia przed deszczem
Pokrycie dachowe może zabezpieczać przed deszczem lepiej (dachówki ceramiczne z zamkami okrężnymi) lub gorzej (dachówki cementowe z bocznymi zamkami). Ale szczelność zamków okrężnych także ma swoje granice.

Przez pokrycie dachówkowe może wnikać sporo wody i jeszcze więcej śniegu, który jest przecież lżejszy niż woda. Aby zapobiegać przedostawaniu się opadów do wnętrza dachu, należy stosować dodatkowe środki zabezpieczające.


Pokrycie ułożono bez dodatkowych zabezpieczeń. Łacenie przegniło, dachówki wpadły do środka

Dopiero niedawno niemieckie wytyczne dekarskie zostały zmienione i uwzględniają konieczność stosowania dodatkowych uszczelnień m.in. pod kontrłatami, w miejscach perforacji przez gwoździe. Pod kontrłatami zlokalizowanymi w strefach spływania wody należy stosować specjalne taśmy uszczelniające.

Na starszych dachach wnikanie wody jest spowodowane kiepskim stanem połączeń i zakończeń. Także folie dachowe układane przed 30 laty nie spełniają już swojej funkcji, są popękane, zdegradowane przez promienie UV, kruche. Mało kto zwraca na to uwagę, dopóki z dachu nie zacznie się lać do środka woda.

Kolorowe prospekty reklamowe producentów dachówek ceramicznych podają, że dachówki można układać już od pochylenia 10º, a nawet przy niższym kącie. Dotyczy to jednak tylko i wyłącznie technicznej możliwości, a nie odnosi się do odporności pokrycia na przenikanie wody czy śniegu. W przypadku kąta pochylenia dachu niższego niż kąt zalecany, nad użytkowymi poddaszami, przy obecności wielu przejść przez dach (w tym także koszy) wymagane są wodoszczelne warstwy spodnie, chroniące konstrukcję nośną dachu.

Komentarz:
Na już pokrytym dachu nie można rozpoznać, czy jest on odporny na przenikanie deszczu i śniegu. Zapewnienia producenta dachówek nie zwalniają od stosowania się do wymagań ogólnie uznawanych zasad techniki.

W praktyce – jak dowiodła tego śnieżna zima 2010/2011 – zalegający na połaciach śnieg bez większych trudności przedostaje się pod pokrycie. Odnalezienie błędu nie jest tu łatwe, często pochłania wiele czasu i kosztów.

Płotki przeciwśniegowe
Często jestem powoływany jako biegły sądowy w sprawach związanych ze szkodami wyrządzonymi przez spadający z dachów śnieg.

W jednym z przypadków kawałki lodu tworzącego się przy wywietrznikach łazienkowych, rzygaczach odwadniających loggie spadały w dół. Z wywietrzników zlokalizowanych w wysoko położonych punktach wydobywała się para wodna, która zamarzała. Tworzyły się sople, zwały lodu, które leciały następnie ok. 10 m w dół, rozpadając się przy tym na mniejsze kawałki. Kawałki były na tyle drobne, że przedostawały się przez odstępy między prętami płotków przeciwśniegowych.


Uwaga – na wyżej położonych częściach dachu tworzą się sople, które spadają przez kosz. Płotki przeciwśniegowe na samych okapach nie wystarczą

Aby tego uniknąć, zarząd wspólnoty mieszkaniowej zlecił montaż płotka przeciwśniegowego, którego dolna rama leży ok. 7 cm ponad pokryciem. Taki wysoki płotek może być skuteczny tylko wtedy, gdy zbierze się pod nim odpowiednio dużo śniegu. Inaczej kawałki lodu swobodnie przelecą pod nim i spadną w dół, na ludzi, samochody.

Przyczyna:
Nawisy lodowe tworzące się przy wylotach wywietrzników z łazienek, rzygaczach, wylotach rynien.

Rozwiązanie:
  • montaż siatek o drobnych oczkach w miejscach, gdzie można się spodziewać spadającego lodu.
Z kolei inny przypadek szkód śniegowych to taki, śnieg spadł akurat tam, gdzie nie było zabezpieczeń. Płotki przeciwśniegowe nie służą do ozdoby – powinno się je montować tam, gdzie są potrzebne. Być może trzeba je odpowiednio zmodyfikować, aby rzeczywiście okazały się przydatne. Pomocne mogą być także ogrzewane rynny.


Odwodnienia mogą zamarznąć i w konsekwencji zablokować spływanie wody

Niemal każda zima przynosi nowe przykłady zablokowania rynien, rur spustowych czy odpływów przez zwały śniegu. W znanym mi przypadku śnieg zsunął się z dachu (mimo istniejącego płotka przeciwśniegowego) i zablokował rynnę i rury spustowe.

Możliwe rozwiązania:
  • Każdy inwestor powinien przygotować się na zaskakujące objawy pogodowe. Zsuwanie się śniegu, związane ze słabszym wypromieniowywanie ciepła przez dobrze ocieplone dachy wymaga zastosowania odpowiednich środków, które zmniejszyłyby lub wykluczyły niebezpieczeństwo. Na dachach gorzej ocieplonych śnieg szybciej się topi. Lawiny śnieżne mogą blokować rynny, rury, odpływy, tak że gromadzą się na nich coraz to nowsze masy śnieżne. W końcu ciężar może oberwać rynnę, a spadając nawet zawalić stojące przy ścianie daszki.
  • Odpływy dachowe, zwłaszcza nad pomieszczeniami nieogrzewanymi przez cały czas, jak hale fabryczne, konstrukcje wentylowane, powinno się montować rynnowe systemy grzejne i/lub ogrzewane odpływy.
  • Połączenia i zakończenia należy wykonywać odpowiednio wyższe.
Tylko taki indywidualnie zaprojektowany i wykonany „pakiety” może pomóc w uniknięciu nadmiernych obciążeń dachu i pozwoli na jego niezakłócone funkcjonowanie.

Konserwacja i przeglądy
Jeśli już na dachu dojdzie do szkody, wzywa się dekarza. Musi on jak najszybciej dostać się na miejsce pracy. Tym bardziej dziwi mnie więc, że wiele dachów nie ma komunikacji dachowej czy choćby haków do zawieszenia drabin


Lśniące nowością pokrycie – bez śladów haków, na których dekarz mógłby zawiesić drabinę

Jak dekarz ma się poruszać po pochylonej połaci? Już sama wilgoć czyni chodzenie po dachu bardzo niebezpiecznym, nie mówiąc o porastającym mchu, algach. W razie konieczności naprawy dachu mogą być potrzebne rusztowania.

Długoterminowe rozwiązania:
Ponieważ ubezpieczenia nakłada zwykle na inwestora obowiązek serwisowania dachu, to i tak warto zlecać okresowe przeglądy dachu. Ogólnie uznawane zasady techniki przewidują przeglądy okresowe dachów płaskich przynajmniej raz w roku, a dachów spadzistych nie rzadziej niż co dwa lata.


Niewielki w sumie wydatek zabezpiecza właściciela nieruchomości przed niespodziewanymi szkodami. Właściciel i tak nie jest w stanie sprawdzić jakości krótkoterminowych napraw, a kosztuje one na pewno więcej, niż regularny przegląd dachu przez fachowca.

Podsumowanie
Zwieńczenie budynku powinno nie tylko dobrze wyglądać, ale i poprawnie funkcjonować. Wnikająca w dach woda czyni poważne szkody, które często zostają zauważone dopiero po latach, kiedy koszty ich usunięcia są naprawdę wysokie.

Aby nie dochodziło do takich zjawisk, wszystkie detale, połączenia i zakończenia należy starannie zaprojektować, nie wolno pozostawiać ich przypadkowi.

Wszystkie zaniedbania, pozorne oszczędności i próby „pójścia na skróty” mszczą się w niedługim czasie.

Jürgen Lech
Certyfikowany rzeczoznawca
Essen/Idstein, Coswig Niemcy
Zdjęcia: Jürgen Lech

Źródło: Dachy, nr 8 (140) 2011
DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się